Sposób, w jaki działa obecnie Capcom, to gotowy materiał na podręcznik dla całej branży. Japończycy to dziś prawdziwa fabryka hitów – i nawet jeśli po drodze zaliczą drobne potknięcie (jak przy Monster Hunter Wilds), natychmiast wracają na szczyt. Nie minęło dużo czasu, odkąd dziewiąta część Resident Evil zgarnęła owacje na stojąco, a już dostajemy kolejnego kandydata do miana arcydzieła: Onimusha: Way of the Sword.
Onimusha: Way of the Sword
Od premiery Dawn of Dreams minęły dwie dekady, więc obawy o to, czy seria odnajdzie się we współczesnych realiach, były w pełni uzasadnione. Na całe szczęście twórcy nie poszli na łatwiznę i nie zrobili z gry kolejnego klona Dark Souls. Zamiast tego na nowo zdefiniowali markę, zachowując jej ducha i dostarczając produkt wręcz pozbawiony wad. To wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca produkcja, która daje graczowi ogromną swobodę w eliminowaniu wrogów.


