Nieco ponad rok temu seria Dynasty Warriors doczekała się nowego otwarcia w postaci Dynasty Warriors: Origins. Nowy silnik graficzny, nowe podejście do starć, postawienie na jednego bohatera zamiast kilkudziesięciu, a przy tym wszystkim większy nacisk na opowiadaną historię, która co prawda ponownie magluje znane nam z poprzednich odsłon wątki, tym razem jednak podano je w nieco bardziej kinowy sposób.

Po roku Omega Force wypuszcza pierwszy i podejrzewam, że jedyny dodatek do swojej najnowszej produkcji. Visions of Four Heroes jest samodzielnym pod względem fabularnym dodatkiem, choć do działania wymagana jest podstawowa wersja gry. Samo DLC wyceniono wysoko, co spotkało się ze znaczącą krytyką. Czy po zagraniu w dodatek podpisałbym się pod krytyką? W kwestii ceny — jak najbardziej. Visions of Four Heroes to kilka godzin zabawy w czterech nowych-starych wątkach fabularnych, za które przyjdzie nam zapłacić 159 złotych. Cóż, to dużo, niejedna pełna gra kosztuje znacznie mniej. Jednak Koei Tecmo przyzwyczaiło mnie już, że dodatkowo do swoich gier wycenia wyjątkowo wysoko i rzadko kiedy przecenia je o więcej niż 50%.


Visions of Four Heroes nie wprowadza zbyt wielu nowości do podstawowej wersji poza wyższym poziomem postaci wynikającym z dodatkowych progów zaznajomienia z bronią (po dwa na każdą z podstawki) oraz dodaniem do Dynasty Warriors: Origins dwóch nowych rodzajów oręża — łuku oraz broni do rzutek liniowych (rope dart w oryginale). Cała reszta dostępna jest wyłącznie w dodatku, który aktywujemy z poziomu Tawerny. Dostępne scenariusze skupiają się na opowiedzeniu historii „co by było, gdyby…”, oddając nam cztery wątki powiązane kolejno z Rebelią Żółtych Turbanów, Dong Zhuo, Yuan Shao i Lu Bu. Każdy z rozdziałów oferuje standardowe starcia znane z podstawki, oraz nowość w postaci Strategicznych Starć, gdzie na mapie pojawiają się grupki żołnierzy ścierające się z wrogami. Otrzymujemy kilka tur, by pokonać grupki i na koniec walczyć z główną armią. W trakcie segmentu na mapie świata możemy skorzystać z jednej z czterech specjalnych umiejętności wspomagających nasze jednostki lub osłabiające wroga. Za pokonanie grupki otrzymujemy potem jeden z kilkunastu rozkazów, z których możemy skorzystać w trakcie walk w ramach Strategicznego starcia. Omega Force uznało, że to wystarczy, by zrekompensować brak swobodnej eksploracji w DLC. Nie do końca podzielam ich decyzję i uważam, że to przyjemny, ale niedogotowany aspekt dodatku.


Nowe drzewko umiejętności niestety ograniczono wyłącznie do DLC, czego nie do końca rozumiem. Z jednej strony niektóre umiejętności powiązane są stricte z systemami dostępnymi w dodatku, z drugiej ogólny przyrost statystyk mógłby spokojnie mieć przełożenie na bazową grę. A tak, korzystamy z tego wyłącznie w dodatku, który co trzeba zaznaczyć, skaluje się do poziomu naszego bohatera, więc ja zacząłem ze 120 i odczułem od razu znacznie wyższy poziom trudności. Zwłaszcza w nowej aktywności — starciach treningowych, których w dodatku znajdziemy grubo powyżej 20. Uwierzcie, nie są to łatwe potyczki, zarówno te, w których walczymy z generałami, jak i ogromne starcie z całymi armiami.

Jeśli miałbym za coś docenić najmocniej dodatek Visions of Four Heroes, to byłoby to skupienie się na najlepszym aspekcie Dynasty Warriors: Origins, czyli największych starciach z tysiącami jednostek i dziesiątkami generałów. Skala tych walk jest niesamowita i jeśli nie jesteśmy do nich przygotowani, to szybko zaleją nas fale wrogów. Jakość dodatku podnosi przede wszystkim świetna rozgrywka stworzona na potrzeby Dynasty Warriors: Origins. Tym bardziej boli wysoka cena, która w połączeniu z niezbyt długim czasem potrzebnym na ukończenie dodatku, wielu po prostu odrzuci.
Kod do recenzji DLC udostępnił wydawca gry — Koei Tecmo.




