Borderlands 3 (PS5)

Gdyby oceniać Borderlands 3 wyłącznie za aspekty techniczne, rozwiązania zaimplementowane w rozgrywce i miód z niej płynący, mielibyśmy do czynienia z grą nadzwyczajnie dobrą. Niestety dla nas, w produkcji jest także warstwa fabularna, która mimo ostatecznego średniactwa, przyprawia o palpitacje serca za każdym razem, gdy na ekranie pojawiają się główni antagoniści tej odsłony – bliźniaki Calypso. Jeśli taki był zamiar scenarzystów studia Gearbox Software – składam najwyższe wyrazy uznania.

Na szczęście historia w Borderlands 3 istnieje tylko po to, by mieć pretekst do odwiedzania kolejnych lokacji i zbierania coraz to lepszego sprzętu. Nie ukrywam jednak, że doceniłbym, gdyby nie była ona tak nijaka. Antagoniści nadają ton głównej opowieści. Wystarczy rzucić okiem, by zobaczyć, że Borderlands 2 zostało docenione za kreację Handsome Jacka, czego nie można było powiedzieć o pierwszej odsłonie serii Borderlands (Commandant Steele) oraz The Pre-Sequel (Colonel Zaperdon). W przypadku trzeciej części Borderlands historia toczy się wokół sekty Children of Vault, która funkcjonuje pod przywództwem bliźniaków Calypso – Troya i Tyreen. Wyjątkowo nieznośnego duetu, który jest w zamyśle komentarzem do sposobu funkcjonowania dzisiejszych mediów społecznościowych. Komentarzem udanym, bo tak samo, jak nie znoszę szamba social mediów, tak samo nie potrafiłem wytrzymać chwili z irytującymi bliźniakami.

W Borderlands 3 wracają także starzy znajomi. Główną rolę kolejny raz odgrywa Lilith i Tannis, wracają też bohaterowie poprzednich odsłon, choć w nieco mniej ważnych rolach – Brick, Zer0 i Mordecai. Parę chwil na ekranie dostają także postaci z dodatków do poprzednich gier oraz bohater spin-offa Tales From Borderlands – Rhys. Główni bohaterowie Borderlands 3 – FL4K, Amara, Zane i Moze wypadają w moim odczuciu najgorzej z całej głównej trylogii. Co prawda gra się nimi dobrze, choć jest to bardziej związane z nowymi mechanikami i zmianami w rozwoju postaci, aniżeli ich charakterem. Debiutanci w serii raczej nie przeszkadzają, choć jest wyjątek w postaci Avy. Jeśli irytowała was Tiny Tina w Borderlands 2, to niestety muszę poinformować was, że każda scenka z adoptowaną przez Mayę przybłędą jest najgorszym momentem w grze. Tak, jak Troy i Tyreen ostatecznie kończą jako trupy, tak z Avą będziemy musieli prawdopodobnie bujać się przy kolejnej odsłonie serii, więc… pozostaje zapalić znicz.

Skoro to, co najgorsze mamy za sobą, zajmę się wreszcie tym, co sprawia największą przyjemność w Borderlands 3. Mowa oczywiście o wszystkim, z czym związana jest rozgrywka. Usprawnienia wprowadzone do systemu lootu, interfejsu, strzelania i rozwoju postaci. Nowości w poruszaniu się po mapach, które idąc razem z usprawnieniami, wynikającymi z nowej generacji konsol sprawiają, że nie tracimy czasu na męczące bieganie po mapach. Do tego mnóstwo mniejszych i większych zmian, które po prostu szlifują to, co kupiło mnie w tej serii. W tym aspekcie zbliżamy się do ideału looter shooterów i mam nadzieję, że jeśli powstanie kolejna odsłona serii Borderlands, nie uświadczymy zbędnej w moim odczuciu rewolucji.

Zacznijmy jednak od początku.

Borderlands 3 zrywa z umiejscowieniem akcji w obrębie jednej planety. Zaczynamy co prawda na Pandorze, ale szybko zaczynamy tournée po innych galaktykach. Trafimy na będącą siedzibę korporacji Atlas Prometheę, gdzie dominują miejskie klimaty. Eden-6 pełny jest dzikiej zwierzyny, terenów podmokłych i rozległych lasów, Nekrotafeyo to planeta, z której pochodzi rasa Eridian. Wpadniemy także na chwilę odwiedzić wzorowany na buddyzmie zakon mieszczący się na Athenas. Odpada więc zmęczenie materiału wcześniej wynikające z umiejscowienia akcji na piaszczystej Pandorze. Dzięki usprawnieniom w szybkiej podróży, która pozwala teraz na przenoszenie się do dowolnego punktu w ramach tego systemu oraz bezpośrednio do pojazdu, bez wymogu korzystania ręcznie ze stacji, skakanie po lokacjach jest przyjemne. Nie błyskawiczne, jakbym chciał, ale to znaczący postęp w stosunku do poprzednich odsłon.

Do tego dochodzą nowe możliwości w przemieszczaniu się. Nasz bohater (lub bohaterka) może teraz wspinać się na obiekty w grze, co pozwala dostać się do zmyślnie ukrytych sekretów. Z wielką ulgą przyjąłem także opcję kontynuowania gry od momentu ostatniego zapisu po wyłączeniu gry. Wcześniej zaczynaliśmy praktycznie od początku lokacji i musieliśmy nierzadko biec przez pół mapy. Warto też wspomnieć o nowym pojeździe, który jest znacznie szybszy aniżeli pozostałe, więc rozleglejsze lokacje możemy przemierzać jeszcze szybciej.

Najwięcej zmian pojawił się jednak w systemie lootu, strzelania i rozwoju postaci. Od czego by tu zacząć?

W Borderlands 3 podstawowym ustawieniem wspóln